Mój nieżyjący już Dziadek pochodził z parafii Niegowić, gdzie Ojciec Święty był wikarym. Pamiętam jak Dziadek, dla którego Papież był wielkim autorytetem, opowiadał o tym jak z księdzem Karolem jeździli na nartach. Mówił też o kolędzie. Karol Wojtyła brał pieniądze tylko od tych ludzi, o których wiedział, że dobrze im się powodzi. Nie zatrzymywał ofiary dla siebie, lecz dawał tym, którzy jej potrzebowali. Ponieważ Dziadek pochodził z rodziny wielodzietnej będącej w ciężkiej sytuacji materialnej, ksiądz Karol nie tylko nie wziął od nich ofiary, ale dał też coś od siebie. Kiedy już wyszedł z domu okazało się, że pod talerzem z woda święconą leżą pieniądze. Nikt z domowników nie zauważył kiedy zostały tam włożone :).
Podobno Ojciec Święty przybywając do Niegowici został podwieziony wozem do miejscowości Marszowice. Dalej szedł pieszo. W miejscu, gdzie wysiadł z wozu i
(jeżeli dobrze pamiętam z opowiadań) ucałował ziemię swej nowej parafii stoi dziś kapliczka.
Ojcze Święty czuwaj nad nami...
liczba komentarzy (0)